Reaktywacja

By mlandek

Już strasznie dawno nie pisałem bloga. A to z powodu nawału zajęć, braku weny, niechęci do pisania. Jednak ostatnio w moim życiu dość dużo zdarzyło się. Primo- konkurs o Kazimierzu Wielkim, secundo…. 

W poniedziałek odbyła się część finałowa Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o Kazimierzu Wielkim i Jego Czasch, czy tk jakoś. Nie interesujowałem się specjalnie tym królem, był to dla mnie kolejny konkurs historyczny. Jednak jak już przeszedłem, do części finałowej, trzeba było się postarać.  Trzy ksiązki, które przeczytałem, spowodowały wzrost zainteresowania królem.  Ostatnio za sprawą Maurice’a Druon pt: “Królowie przeklęci” zainteresowałem się historią Francji w XIV w., tj. dokładniej od 1314 do 1356 r.  Jednak, zacznijmy od początku

Wstałem o 4 rano, po załatwieniu podstawowych rzeczy porannych poszedłem na przystanek.  W autobusie aż 4 osoby, no cóz. 5 rano…  Przybyłem na dworzec kolejowy, po ok. 15 minutach przyszła moja pani. Kupiliśmy bilety na pociąg do Bydgoszczy, który planowo wyjechał o 5.35.  Dotarlismy na miejsce o 7.17. Wzięliśmy taksowkę i dojechaliśmy na Uniwersytet Kazimierza Wielkiego.   Wg planu rozpoczęcie konkursu o 9, więc trzeba było czekać.  Potem wszyscy już się zebrali (12 osób), organizatorzypoprosili 3 osoby już do sali senatu, e reszta poszła do sali konferencyjnej.  Mogłem poznać moich konkurentów bliżej, co uwazam za plus tego konkursu.  Zostałem  wywołany, choć jeszcze nie wszedłem na sale. Gdy czekałem na wejście podeszła jaks pani i spytałą się mnie czy moze pzreprowadzić ze mną wywiad.  Ja oczywiście zgodziłem się.   Ciekawe doświadczenie rozmawiać tak na zywo,  i mówić do mikrofonu…  Wywiad był dla Radia PIk, zapewne jakiegoś lokalnego, ale zawsze coś.  Nastepnie wszedłem do sali, wylosowałem karteczkę i  miałem ok. 10 minut na przygotowanie się. Jak to egzamin ustny, standardowo kartka przygotowana na notatki. Pierwsze pytanie miałem o stosunkach Kazimierza ze Stolicą Apostoslką, a drugie o Piastach kujawskich i mazowieckich. Pierwsze to była prościzna,  przy drugim nieco musiałem udawać, iz coś wiem na ten temat.  Komisja podziekowała i wyszedłem. Nadszedł czas nerwowego wyczekiwania wypełniony rozmoiwami na temat pytań i przezyciami z konkursu.  Skorzystaliśmy też z kartek  i poszliśmy an biad do stołówki. W międzyczasie nasi opiekunowie poszli zwiedzać miasto. Po ich powrocie ok. 13., odbył się wykład dotyczący czarnej legendy Kazimierza, prezentacja strojów rycerza, a potem koncert muzyki średniowiecznej. Co to był za koncert, jak wszystko było puszczane z płyty, ewentualnie dodano nieco wkładu instrumentalnego (tamburyn, talerze). Na koniec ogłoszenie wynikiów. Nie spodziewałem się rewelacyjnego wyniku i rzeczywiście, zająłem siódme miejsce. Jednak cieszyłem się, w końcu byłem siódmy na ok. 1000 uczestników, dotarłem do finału , w którym całkiem dobrze się zaprezentowałem.  Wróciliśmy taksowką na dworzec, z panią. Przy okazji nauczyłem się jednej rzeczy- nie brać taksówek z dworca, tylko te zarejestrowane ( różnica między 25, a 9 ,60 zł jest, no nie?) Wsiedliśmy do pociągu i wróciliśmy do Tczewa o 19.10.  Ten pełen dzień przygód trwał jeszcze w autobusie, kiedy nastąpiła kontrola biletów. Miałem okazję zobaczyć, jak wygląda złapanie kogoś jadącego “na gapę”. Mandat 75 zł do zapłacenia w przecviągu tygodnia, jeśli nie, to kwota pewnie zapewne wyższa.  Wróciłem zmęczony, z dwoma torbami nagród (za dostanie się do finału). Dostałem słownik Longmana, Dzieje śwaita- encyklopedię PWN, ksiązkę “Niepospolici z Kowala i okolic” i pendrive’a (musiałem jeszcze podpisać odbiór).  Z konkursu jednak jestem zadowolony, nabrałem kilka cennych doświadczeń.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.