Afera winna

By mlandek

Udało mi się znaleźc trochę czasu. Napisze więc o tytułowej aferze winnej.

Otóż po debacie poszliśmy na otwarcie wystawy starych ksiąg liturgicznych w byłym Muzeum Wisły, obecnie centrum Wystawienniczo-regionalnym Dolnej Wisły. Nasza szkoła była organizatorem, a jako, iż jesteśmy klasą humanistyczną, również poszliśmy na wernisaż. W charakterze “sztucznego tłumu” ale zawsze. Oprócz mojej klasy była też klasa pierwsza z naszej szkoły oraz uczniowie z okolicznej szkoły, z Curie. Na otwarciu byli wszyscy lokalni oficjele, ważne persony w życiu naszego miasta. Samo otwarcie średnio się podobało. Były ciekawe wątki, jak historia Biblii Gutenberga, tylko wszystko zostało jak zwykle przy takich okazjach utrzymane w sztucznej, pompoatycznej atmosferze. Nic dziwnego, iż wszyscy wycofywali się i gadali sobie. Wszyscy odetchneli z ulgą, kiedy oficjalna część skończyła się. Organizatorzy zapowiedzieli, że jest poczęstunek. Oficjele podziwiali księgi, a uczniowie z obu szkół udali sie do drugiej sali. Stal tam stół z ciastakami, kiściami winogron, sokami
(dla nas) i winem. Co sie działo, to lepiej nie opisywać. Niektórzy, zwłaszcza ci z sąsiedniej szkoły, rzucili sie na ten stół, jakby pierwszy raz widzieli jedzenie. Powiem tylko, iż zapasy ciasteczek zostały naruszone, winogrona też, o skoach nie wspomnę, ale też zaszło coś innego- wszystkie kieliszki z winem zostały opróżnione. Zszokował mnie jakiś chłopak, który wypił parę kieliszków wina, jedno po drugim duszkiem i do tego naprzemian czerwone z białym. Jak wychodziłem słyszałem organizatorów szeptem naradzających się, co zrobić, zeby goście nie zastali tej sytuacji. Ale byłby szok, gdyby zobaczyli puste kieliszki wypite też przez uczniów pochodzących z prestizowej, “świętej” szkoły. Podobno jakoś udało im się poradzic w tej sytuacji.

Nastepny dzień przebiegał pod znakiem tej afery. W szkole już wszyscy wiedzieli o zaistniałej sytuacji. Na lekcji historii klasa usłyszała, iz jest największym rozczarowaniem, a pani dodatkowo krzyczała, i na koniec wyszła z sali. Natomiast pan wice-dyrektor miał jedna mowe do nas w czasie przerwy, potem kazał pojedynczo przychodzić do gabinetu i tłumaczyć się. Trzeba przyznać, iż poczułem się, jak na procesie inkwizycji. Tylko, ze nie było ciemno, nie było tortur, ale atmosfera grozy była.  Ostatecznie pan nazwał nas latarnia, która ma oświecać szkołę i dawać jej dobry przykład, i powiedział, że woli zapomnieć o sprawie. Zakończyło się w sumie dobrze, winni zrozumieli winę, ale nie było ani uwag, ani dzwonienia do domów.

Odpowiedzi: 3 do “Afera winna”

  1. tuluttut mówi:

    Pierwsza rzecz – ciekawi mnie skąd w szkole wiedzieli o sytuacji.

    Ciekawa jest też kwestia, wygląda na to, że starają się was wykreować na elitę tej szkoły, mimo tego, że jednocześnie macie pełno wewnętrznych konfliktów, vide kwestia zeszyciku.

    No i co ewentualnie zmieniłyby jakieś uwagi?

  2. mlandek mówi:

    skąd wiedzieli-mianowicie pani od historii i pan wice-dyrektor o ktorych wspominałem, byli z nami na tej imprezie i widzieli wszystko. Rozmawiali z organizaorami i próbowali zwalić winę na tych z Curie.

    po drugie- wykreowac na elite szkoły. Co jak co, ale moja klasa w zeszłym roku miała średnią 4,7 co mówi samo za sioebie. Jak na ogół klasy humanistyczne miały przy naborze raczej niezbyt wiele punktów, to mój rocznik miał ich sporo, ostatnia oso0ba 115, o ile dobrze pamietam.

    po trzecie- co do konfliktów- nie wszystko wychodzi na jaw oficjalnie, czasem lepiej przymknąc oczy i udawać, iz sie nie widzi.

  3. tuluttut mówi:

    Co jak co, ale moja klasa w zeszłym roku miała średnią 4,7 co mówi samo za sioebie.

    Nie, wbrew pozorom nie mówi samo za siebie. Średnia ocen nie zawsze przekłada się bezpośrednio na poziom kultury osobistej, uczciwość i “przyjazność”. Nie żebym miał coś do was jako do klasy, ale fakt, że jesteście wysyłani na te wszystkie imprezy nie bierze się ze średniej ocen, tylko z faktu, że jesteście klasą właśnie humanistyczną, która to z definicji najbardziej pasuje do takich imprez i wydarzeń. Poza tym, nauczyciele was lubią ;]

    To udawanie, że się nie widzi, też niekoniecznie musi wyjść na dobre.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.