Tajemnica Benka, część trzecia

By mlandek

Benkowi zdawało się, że to już koniec. Ostatnia nadzieja prysła. Znajdował się na samym dole i zdawało się, że niżej nie może już się stoczyć. Kropla przelała czarę goryczy. Nie wierzył w sukces.  Nie zdawał sobie sprawy, bo i skąd mógł, że jego losy zostały przesądzobe, a staek powietrzny “L’empereur Napoleon” już po niego leci, a w odległej galaktyce, zupełnie nieznanej na Ziemii głośna jest sprawa całej planety. Zasnął ze znużenia. Gdy spał, po cichu zbliżył się pojazd kosmiczny , a z niego wystrzeliła wiązka światła, która uniosła chłopca.

- Połóżcie go tutaj. Jak zbudzi się, dajcie znać- rozkazał kapitan. Wszyscy odeszli. Chłopak bardzo długo przecierał oczy. Znowu kolejny dzień koszmaru. Popatrzył jednak na przestronne pomieszczenie, mające najnowsze sprzęty elektroniczne i w pełni zaumotyzowane.

-Gdzie ja jestem?- zapytał.

-w staku powietrznym Jego Królewskiej Mości, Nicolasa Sarkois’ego, przemieszczającym sie teraz do Franki, znajdującej się 100 miliardów lat świetlnych od waszej planety- usłyszał. Nagle, zza rogu wyłoniło sie pięciu ludzi, którzy przedstawili się jako prokurator generalny, i jako ministrowie- sprawiedliwości, obrony narodowej, spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych. Opowiedzieli mu wszystko, co powinien wiedzieć. Benek powiedział:

- Z jednej strony to całkiem fajne, ale czemu akurat ja i do takiego czegoś. Ja nic nie znaczę, jestem robakiem. Poza tym marnośc nad marnościami i wszystko marność- rozmyślał Benek. Jacques Saint-Loup powiedział:

- Wszystko możliwe w tym świecie może się zdarzyć. Chccialbym trochę z tobą porozmawiać. Mogliby panowie nas opuścić- zwrócił się do pozostałych. Ci wyszli, ale Benek miał dziwne wrażenie, że jeden z nich, ten Villpin jakoś dziwnie z niechęcią patrzył na niego.

- Widzisz, zostałes wybrany, więc musisz sprostac wyzwaniu. Chcieć to umieć. Umiejetnośc pokonania strachu polega na tym, aby go poznać i zmierzyć się z nim. Masz wiedzę, poradzisz sobie. Na pewno uda ci si.ę zyskac złagodzenie, czyli pare osób z waszej planety tajemniczo zginie, czy coś w tym stylu.

-Ale to jest trudne, nie mam doświadczenia, zostałem oderwany od świata, całkiem nie dorosłem, nie poradze sobie!- z wyrzutem odpowiedział chłopiec.

- Nie martw się, wszystko jest załatwione. Nie taki diabeł straszny, jak go malują.

-Nie jestem gotowy- ze strachem powiedział Benek.

-Jestes, jak najbardziej. Ty i tylko ty możesz być bohaterem. Nikt inny na Ziemii nie jest w stanie to osiągnąć.

- Dobrze. Podniosę rękawicę, która mi los rzucił i stawię czoło wszechwłądnemu prokuratorowi.

-Bardzo dobrze, jestem z ciebie dumny- triumfował minister sprawiedliwości. Villpin nie będzie zadowolony. On będzie miał bardziej niepewną minę niż ty. Prześpij się, jestes zmęczony. Jutro rano będzie uroczyste powitanie, potem wystawny obiad, zwiedzanie stolicy, itp. Jednak za dwa dni zaczyna się. Bądź przygotowany.

-Tak jest będę- powiedział Benek, a Saint-Loup odszedł. Chłopak poczuł jakąś dzwną siłę. Mogę podjąć to wyzwanie. Zabawne, pomyslał. Zaledwie wczoraj byłem na dnie, teraz się wznosze, niemozliwe staje się możliwe. I z tą szczęśliwą myślą, zasnął, śniąć o sukcesie.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.